wtorek, 23 grudnia 2014

Nowy zawodnik w BVB!

Hej, Borussen!
Dziś świetna wiadomość! Mamy zaszczyt powitać nowego Borussen w naszej rodzinie. Jest to Kevin Kampl. Urodził się w Niemczech, ale jego rodzina jest pochodzenia słoweńskiego. Ma 24 lata i gra na pozycji pomocnika. Przed transferem do BVB grał w austriackim klubie Red Bull Salzburg. Od dziecka jest wielkim fanem Borussii.
 Zaskoczyła mnie ta wiadomość, bo spodziewałam się, że transferów nie będzie. Ale jeżeli już jest to bardzo się cieszę i mam tylko nadzieję, że będzie miał szansę rozwinąć się w Dortmundzie, nie tak jak Dong Won Ji, który rozwiązał niedawno kontrakt z Borussią. Zdenerwowało mnie to, duże zaniedbanie ze strony Kloppa i zarządu. Nawet nie miał szansy pokazać swoich umiejętności. Trochę przykre. Ale no cóż, życzymy mu powodzenia, a nowemu nabytkowi dobrego startu w Dortmundzie ;) Witamy na pokładzie, Kevin!


sobota, 20 grudnia 2014

Werder Brema - Borussia Dortmund 2:1

Meczu nie oglądałam, ale mogę powiedzieć jedno słowo: wstyd.
Po zakończeniu rundy jesiennej wypadałoby zrobić małe podsumowanie. Problem w tym, że ja nie wiem co napisać. Chyba nikt nie wie, co jest przyczyną naszego miejsca w tabeli. Zawodnicy prawie ci sami, trener ten sam, taktyka ta sama. Więc o co chodzi? Nagle wszyscy jednocześnie się wypalili? Nagle Klopp nie ma pomysłu na grę? Nagle nasza taktyka zawiodła? Co jest przyczyną 17. miejsca w tabeli? Czy ktoś jest w stanie na to pytanie odpowiedzieć? Powodów może być wiele. Nie mam pojęcia, co należy zrobić w tej sytuacji. Kupić nowych zawodników? Zmienić trenera? Zmienić taktykę? Teraz pora na decyzję. Bo jeżeli nic nie zmienimy, nadal będziemy grać tak samo i jeszcze bardziej się pogrążymy. Bo cud się raczej nie stanie. Dziś uświadomiłam sobie, że nie zagramy w następnym sezonie w Lidze Mistrzów. Jakoś nie potrafię sobie tego wyobrazić. Teraz wszyscy dobrze wiemy, jak czuli się kibice Manchesteru. Może to dla nas pewnego rodzaju test? Ile zdołamy wytrzymać, nim odejdziemy od klubu? Lub czy w ogóle odejdziemy? Jeśli to test, to jeden z najtrudniejszych dla wielu ludzi. Wiem, że kibice z samego Dortmundu na pewno nie odejdą. Ale co z kibicami z dalszych rejonów? Na pewno jest im dużo ciężej, ponieważ nie mogą być tak blisko samego Dortmundu i przychodzić na każdy mecz BVB i zżyć się z wszystkimi kibicami do tego stopnia, żeby nawet nie myśleć o odejściu. Dla pozostałych to trudne. Jeszcze przed całym kryzysem zastanawiałam się, co będzie, jeśli Borussia zacznie spadać. Nawet przez myśl mi nie przeszło, że to nadejdzie tak szybko. Dziś jestem w tej sytuacji, i cały czas ich wspieram. Jestem poniekąd z siebie dumna, że z nimi zostałam. Jednak przyznaję, momentami jest to cholernie trudne, Mam takie poczucie, że wszystko się wali, a oni jakby nie próbują nic z tym zrobić. Wiem, że jesteśmy w dupnej sytuacji. Wydaje się, że gorzej być nie może. Zdaję sobie sprawę z powagi sytuacji, jednak gdzieś tam głęboko we mnie migocze płomień nadziei. Że jednak jakoś uda się z tego wyjść. Wierzę.

Wywiad z Kubą Błaszczykowskim

Znalazłam świetny wywiad z Kubą. Trochę o rodzinie, trochę o BVB... Trochę tego dużo, ale naprawdę warto przeczytać! ;)

Skoczkowie narciarscy mówią, że gdy urodzi się dziecko, to skacze się o metr mniej, gdy drugie – krócej o dwa.

Dobrze, że nie jestem skoczkiem. Chociaż epizod ze skokami miałem. W Truskolasach z bratem i kolegami zbudowaliśmy skocznię i biliśmy swoje rekordy. Akurat w Polsce panowała małyszomania, skakaliśmy na zjazdówkach.

Wspominał pan, że dziesięć miesięcy leczenia kontuzji miało swoje dobre strony. Rehabilitacja pozwoliła być bliżej rodziny – żony Agaty i córek.

Dziewczyny na pewno ucieszyły się z mojej obecności, z tego, że nie mam wyjazdów na zgrupowania i częściej jestem w domu. Po zajęciach rehabilitacyjnych wracałem do domu. Z przyjemnością pomagam żonie przy dzieciach, przy domowych sprawach. Skłamałbym, gdybym powiedział, że „trzymam” dom. To robi Agata, ale nie uchylam się od odpowiedzialności.

Której z córek jest bliżej do taty?

Z charakteru bliżej do mnie starszej Oliwii. Czasami pokazuje swój charakterek i wtedy właśnie przypomina mnie. Naprawdę mam świetny kontakt z dziewczynkami. Gdy urodziła się Lena, było nam już łatwiej. Z Agatą znaliśmy już pewne zachowania dziecka, wiedzieliśmy, co, jak i gdzie.

A syn?

Niech żona odpocznie! Myślę, że na trzecie dzieciątko się zdecydujemy. Są takie plany.

Życie towarzyskie pana i żony ucierpiało ze względu na zajmowanie się dziećmi?

Absolutnie nam to nie przeszkadza. Nie jesteśmy celebrytami ani lwami salonowymi. Gdy mamy ochotę, idziemy na kolację, choć rzadko to się zdarza. Dom to nasze ulubione miejsce. Nie ma nic piękniejszego, jak patrzeć na zdrowo dorastające dzieci.

Czyli romantyczna kolacja z żoną raczej nie wchodzi w grę?

Oczywiście, że wchodzi.

Ale pamiętamy pańską anegdotę opowiedzianą Małgorzacie Domagalik, że gdy żona przygotowała kolację przy świecach, pan zapalił światło.

To prawda, bo słabo widziałem jedzenie (śmiech). Ale później światło zgasiłem.

Dał się pan namówić na napisanie autobiografii.

Ten pomysł chodził mi po głowie od jakiegoś czasu. I fajnie, że trafiłem na Gosię. Mam do niej zaufanie i wydaje mi się, że wspólnie napiszemy coś ciekawego. Na pewno w książce znajdą się historie, o których nigdy nie mówiłem. Nie lubię słowa „spowiedź”, ale na pewno moje słowa będą szczere. Chcę pokazać, jak doszedłem do jakiegoś momentu w życiu i sporcie. Opowiedzieć to, co przeżyłem, co przeszedłem.

Poszedł panu 30. rok, to rzeczywiście dobry czas na podsumowanie.

Trójka z przodu, szczególnie dla sportowca, wygląda groźnie, ale mnie nie przeraża.

Czy w książce młodzi piłkarze znajdą wskazówki, jak zrobić karierę na miarę pańskiej?

Na to nie ma złotego środka. Na pewno mogę poradzić dwie rzeczy: ciężko pracować i się nie poddawać. Nikt nie ma wpływu na to, czy dostanie talent, czy zdrowie pozwoli na osiągnięcie czegoś konkretnego w piłce. Ale zachęcam: chłopaki, uczciwie pracujcie!

Pański brat Dawid uważa, że ma lepszą od pana pamięć. Skorzysta pan z jego pomocy przy pisaniu?

Pewnie tak, a co do pamięci to każdemu z nas zostaje w głowie co innego. Inne rzeczy mnie utkwiły w pamięci, inne Dawidowi.

W Borussii jest pan od 2007 roku i przeżył pan wiele, ale takiego kryzysu jak teraz to chyba nie.

Gdy przychodziłem, to też nie było różowo. Klub miał kłopoty finansowe. Ale później wszystko się wyprostowało i nadeszły dla Borussii wielkie chwile. Dziś jest ciężko, mimo że nie było mnie z drużyną w ostatnich dziesięciu miesiącach, też to przeżywałem. Problem możemy rozwiązać tylko my – piłkarze i nasz trener. Nikt za nas tego nie zrobi, ani dziennikarze, ani kibice, choć nas wspierają. Gdy zespół był w dołku, klub zorganizował integracyjne spotkanie. Nalewaliśmy kibicom piwo, rozdawaliśmy autografy. Prawdziwa integracja.

„Nawet gdy upadniesz, będę z Tobą” – napisali kibice na transparencie.

Nie ma w tym sztampy, oni naprawdę tak myślą. W Dortmundzie każdemu zależy, by Borussia odzyskała blask. Tu zainteresowanie klubem przechodzi wszelkie wyobrażenie. Z naszego kryzysu na pewno cieszy się wiele klubów Bundesligi, bo za plecami Bayernu mogą trochę poszaleć.

Dla dzieci, najmłodszych kibiców ze szkoły podstawowej, przygotowaliśmy małą niespodziankę. Mogli zadać Kubie po pytaniu. Wybraliśmy kilka. Gotowy?

Dla dzieciaków wszystko.

Jaki szczególny prezent pan pamięta?

Prezent od mamy na Boże Narodzenie, grę elektroniczną „Tetris”. Mieliśmy z bratem mnóstwo radochy. Nigdy o tym prezencie nie zapomnę. Mimo że minęło kilkanaście lat, ma dla mnie wartość sentymentalną. Drobna rzecz, lecz bardzo ważna, bo od mamy.

Jaki jest trener Juergen Klopp? Bywa zły?

Oj, bywa.

Krzyczy na piłkarzy?

Wymaga, nagradza, głaszcze, ale również porządnie ochrzania. Gdy świetnie nam szło, to zabrał całą drużynę do McDonalda. Wracaliśmy z jakiegoś meczu wyjazdowego, no i trener zarządził „wjazd” do restauracji. Klienci byli w szoku, bo nagle zaroiło się od znanych twarzy. To jedna strona. Druga jest taka, że gdy na treningu czy w meczu robi się coś nie po jego myśli, bywa nieprzyjemny. Ale mocne słowo też musi być.

Klopp ma poczucie humoru?

Ma. Kiedyś o jakimś piłkarzu powiedział, że pasuje do nas „jak tyłek do wiadra”.

Pański wujek, trener Lechii Jerzy Brzęczek, poradzi sobie jako trener w ekstraklasie? Był dobrym piłkarzem?

Szkoda tylko, że teraz nie mamy czasu pograć sobie w kości. Łączyliśmy się na Skypie. Ja w Dortmundzie, Jurek w Częstochowie i graliśmy sobie. Przegrywający musiał robić pompki. Czy był dobrym piłkarzem? Tak, przecież Zagłębie Sosnowiec dawało za Jurka wagon węgla, a Olimpia Poznań, którą w końcu wybrał – dwa polonezy (śmiech). Jako trener Jurek jest odpowiednio przygotowany do tego zawodu. Najważniejsze, by trener zrozumiał grupę piłkarzy, a oni szkoleniowca.

Czy młodemu piłkarzowi ciężko jest trafić do Borussii?

Na pewno. Borussia sprowadza wielu utalentowanych piłkarzy. Niektórzy potrzebują więcej czasu na adaptację i nie zawsze kończy się ona sukcesem. Żeby znaleźć się w Dortmundzie, trzeba mieć naprawdę duży talent. Nie jest proste zaistnieć nawet w młodzieżowym zespole. Ale warto mieć marzenia. W BVB swoje kariery zaczynali jako młodzi chłopcy Mario Götze, Nuri Sahin czy Marcel Schmelzer. W klubie z Dortmundu się wychowali, choć oprócz Nuriego wspomniana dwójka pochodziła z innych regionów Niemiec. Jeszcze jedno – gdy przychodziłem do Borussii, klub był znacznie biedniejszy, niż dzisiaj i siłą rzeczy musiał stawiać na wychowanków. Teraz jest bogatszy i może robić transfery za spore pieniądze.

Do kiedy zamierza pan grać w piłkę?

Dopóki zdrowie pozwoli. Chociaż wiem, że w wieku powyżej 35 lat na wysokim poziomie grają wyjątki.

Koledzy z BVB, reprezentanci Niemiec, zadzierali nosa po powrocie ze zwycięskiego mundialu w Brazylii?

Absolutnie. Gratulowaliśmy im, bo musieli włożyć wiele wysiłku i serca, by osiągnąć piłkarski szczyt. Podziw tak, zazdrość nie, a chłopaki wcale się nie zmieniły i żaden z nich nie udaje gwiazdy.

Kto był najlepszym polskim sportowcem w ubiegłym roku?

Najbliżej mi chyba do wyróżnienia drużyny siatkarzy, którzy zostali mistrzami świata. Kibicowałem im, byłem na finale, fantastyczne przeżycie. Siatkarze pokazali, co znaczy zespół. Jestem sportowcem, więc doskonale zdaję sobie sprawę, ile pracy musieli włożyć przedstawiciele innych dyscyplin, tych mniej medialnych również.

Co się robi, by wrócić po kontuzji silniejszym?

Nie można się załamać. Tylko wytrwała praca i cierpliwość. Kontuzja i przerwa w zajęciach daje możliwość treningu indywidualnego. Można spokojnie pracować nad swoimi słabościami. Wzmocnić inne partie mięśniowe, inne części ciała. Powrót do pełnej sprawności jest monotonny, ale to niezbędne. Tysiące razy zgina się i prostuje nogę. Każde ćwiczenie wykonuje się pod okiem specjalisty.

Lubi pan niemiecką kuchnię?

Nie przepadam, ale sznycel, czyli coś w rodzaju naszego schabowego, zjem. Wolę makarony. Niemieckie kiełbasy to nie moja bajka.

Pańskie sportowe motto?

„Jeśli człowiek uwierzy, że jest najlepszy, to przestanie robić postępy”. To początek końca.

Pana ulubiona książka?

„Nostalgia anioła”. Kto przeczyta, będzie wiedział, dlaczego.

Najdziwniejsze pytanie od dziennikarza?

To była chyba zabawa, bo dziennikarz „Kickera” zapytał mnie, kto jest szybszy: czy jamajska gwiazda sprintów Usain Bolt, czy… trener Klopp. Na początku myślałem, że to jakaś wkrętka. Nie muszę dodawać, że postawiłem na Bolta. Facet nie z tej ziemi.

Najdziwniejsza propozycja?

Ktoś mi mówił, że miałem dostać zaproszenie do „Tańca z gwiazdami”. Myślałem, że umrę ze śmiechu. Ani ze mnie tancerz, ani gwiazda.

Przyjemna niespodzianka?

Gdy niemiecki raper napisał piosenkę o mnie. To było miłe zaskoczenie.

Najlepszy kolega nie-Polak z drużyny Borussii?

Odpowiedzią na takie pytanie łatwo kogoś urazić, bo można jakiegoś kolegę pominąć. Najszybciej przychodzą mi do głowy Adrian Ramos, Mats Hummels, „Schmelzi”, czyli Marcel Schmelzer, i Marco Reus. Ale naprawdę nie tylko oni są moimi dobrymi kolegami, ze wszystkimi dobrze mi w „mojej” Borussii.

Komu przyznałby pan Złotą Piłkę? Kandydatów jest trzech: Cristiano Ronaldo, Lionel Messi, Manuel Neuer.

Chyba wybieram Ronaldo. Na mnie jego gole zrobiły największe wrażenie. Wiem, wiem, zaraz usłyszę, że Neuer został mistrzem świata. Absolutnie to doceniam i gdyby dostał tę nagrodę, nikt nie mógłby powiedzieć o przypadku, lecz bramkarz to – nazwijmy – mniej widowiskowa kategoria. Zawodnik z pola ma więcej okazji do wykazania się. Dlatego stawiam na Ronaldo.

Przez ostatnich dziesięć miesięcy rzadko udzielał się pan w mediach.

I wcale tego nie żałuję. Niedawno spotkała mnie niemiła historia. Jakaś pani poprosiła o krótką rozmowę po meczu z Hoffenheim. Nie robiłem problemu, ale zastrzegłem, że nie chcę poruszać tematu reprezentacji. Zgodziła się. Następnego dnia przeczytałem swoje zmyślone wypowiedzi dotyczące kadry. Słyszałem o wyssanych z palca rzeczach, no i w końcu mnie to dotknęło.




piątek, 19 grudnia 2014

Ball-Heil-Hurra! Borussia!

Witajcie, Borussen!
Dziś bardzo ważna data, bo dziś 19 grudnia. A co wydarzyło się 19 grudnia? Powstało nasze źródło łez, tych radości, i tych smutku. Nasza definicja szczęścia oraz synonim miłości i rodziny. Coś, co jest dla nas jedną z najważniejszych rzeczy w życiu. Część naszego życia. 19 grudnia 1909 roku powstała Borussia Dortmund. Na początku była znana tylko w Dortmundzie, dziś, po 105 latach, jest znana na całym świecie. W tym oto wspaniałym dniu, chciałabym życzyć wszystkim kibicom, piłkarzom, legendom, włodarzom i wszystkim w chociaż najmniejszym stopniu związanym z BVB kolejnych 105 lat. Kolejnych wspaniałych sukcesów i przede wszystkim tego, żeby mimo upływu czasu ten klub się nie zmienił. Żeby nie był taki jak wiele innych, podatnych tylko na sukcesy i pieniądze. Żeby był jedną wielką rodziną. Klubem, który łączy ludzi. #EchteLiebe <3


czwartek, 18 grudnia 2014

Borussia - Wolfsburg 2:2

Dlaczego? Ja się pytam dlaczego remis? Wczoraj chłopcy grali naprawdę dobrze, byłam z nich dumna. Mieli dużo świetnych sytuacji, ale w większości prześladował nas albo pech, albo bramkarz drużyny przeciwnej świetnie wykonywał swoją pracę. Jednak wystarczył jeden błąd, byśmy stracili bramkę i przy okazji trzy punkty. Przed golem na 1:1, który oczywiście padł po rzucie wolnym, fatalnie zachował się Kehl. Sfaulował zawodnika nie dosyć, że bardzo blisko pola karnego i w idealnym miejscu do strzelenia gola, to jeszcze zrobił to tuż przed sędzią. Dla mnie zachowanie karygodne. Wiem, że ma już swoje lata, ale jeżeli Klopp daje mu szansę, powinien to dobrze wykorzystać. W ogóle zdziwiło mnie to, że trener pozwolił mu grać tak długo. Oczywiście nie zwalam winy na Kehla, bo wiemy że za wynik odpowiedzialność ponosi cała drużyna. Przy drugiej straconej bramce zawodnik był kompletnie nie pilnowany, nie wiem, jak to się mogło stać. Po raz kolejny wielkie brawa dla Mitcha, w niektórych sytuacjach zachował się świetnie. Pierwszą bramkę prawie obronił, jednak ostatecznie mu się nie udało. Po raz kolejny udowadnia, że jest godny zaufania i potrafi dobrze zastąpić Romana. Na miejscu Kloppa poważnie bym się zastanawiała nad nominowaniem go na pierwszego bramkarza. Wczoraj Ciro grał świetnie, wielkie brawa, widać, że nie dosyć, że mu zależało, to jeszcze potrafił to wykorzystać Tym razem nie mam żalu do Borussen, ponieważ widać, że się starali i nawet nieźle im to wychodziło. Niestety prześladuje nas okropny pech. Bo jeżeli już mamy sytuacje, to albo marnujemy je z niewyjaśnionych przyczyn, albo na drodze staje nam bezbłędna obrona bramkarza. Trochę mnie już to wszystko męczy. Ale jedno wiem, jest nadzieja, skoro wczoraj zagrali tak dobrze. Po prostu czasem wystarczy trochę szczęścia. Mecz był na pewno do wygrania, ale mamy chociaż ten jeden punkt. Nie za dużo nam da, ale lepsze to, niż nic...

Jak zawsze po meczu, przedstawiam Wam statystyki:

Borussia - Wolfsburg
2 - gole - 2
39% - posiadanie piłki - 61%
17 - strzały - 10
11 - faule - 10
1 - żółte kartki - 0
12 - rzuty wolne - 17
4 - rzuty rożne - 5
4 - spalone - 2


...cały czas śmieszy ;pp

wtorek, 16 grudnia 2014

Alles Gute Mats!

Dziś urodziny obchodzi kolejny Borussen - tym razem nasz kapitan Mats Hummels! Przyszedł na świat 16 grudnia 1988 roku w Bensbergu. Zanim zaczął grać w Borussii, występował w rezerwach oraz w głównym składzie Bayernu Monachium. Do BVB dołączył w 2009 roku. Czego mu życzymy? Oczywiście tradycyjnie dużo zdrowia, braku kontuzji, dużo siły, szczęścia i bramek. Alles Gute, Mats!




poniedziałek, 15 grudnia 2014

Losowanie par LM 2014/15

Hejka!
Dziś odbyło się losowanie par do ćwierćfinału Ligi Mistrzów 2014/15. Borussia tym razem zmierzy się z... Juventusem! Myślę, że mogło być gorzej, mogliśmy trafić na PSG lub na Manchester City. Jednak mogło być również lepiej, mogliśmy wylosować FC Basel lub FC Szachtar Donieck. Mecz na pewno będzie trudny, zwłaszcza, że mamy formę taką, jaką mamy. Lecz myślę, że jeżeli wrócą kontuzjowani chłopcy i wszyscy się ogarną to możemy wygrać. Wszystko jest w ich rękach. Pierwszy mecz zagramy w Turynie 24 lutego, a drugi w Dortmundzie 18 marca. Oto wszystkie wylosowane pary:

Paris Saint-Germain - Chelsea FC

Manchester City - FC Barcelona

Bayer Leverkusen - Atletico Madryt

Juventus Football Club - Borussia Dortmund

Schalke 04 - Real Madryt

Szachtar Donieck - Bayern Monachium

Arsenal FC - AS Monaco FC

FC Basel - FC Porto